Wróciłam z dalekiej podróży. Takiej z chwilową zmianą zamieszkania. Aż chciałoby się napisać 'miało być tak pięknie, a wyszło jak zawsze'.
Nowe miejsce to zawsze duża doza radości, emocji i ekscytacji. Przecież wszystko zaczynasz od nowa! To czas remontów, wybór koloru ścian i kafli do wymarzonej łazienki. Czas kiedy zastanawiasz się czy zrealizować szalone pomysły, czy szukać jednak klasycznych rozwiązań. Szukasz miękkich poduszek, wygodnej kanapy. Uśmiechasz się do siebie i z dumą patrzysz na efekt końcowy. Czujesz się fantastycznie, bo przecież zadbałaś o każdy detal i szczegół.
To miejsce miało jednak kilka felerów ukrytych przez zamieszkaniem. Takich, co to są szalenie istotne i wyjdą raczej prędzej niż później. Oczywiście pierwsza euforia zaślepia obraz rzeczywisty. Ale przecież widzisz tą brudną plamę na śnieżnobiałym suficie, powstałą na skutek zalania przez sąsiadów wieki temu. Przymykasz oko. Wkrótce odkrywasz, że instalacja elektryczna do wymiany, rury z instalacji wodnej grają z zużycia, tynk trzyma się na słowo honoru a drzwi wejściowe za chwilę runą z futryną. Twoim oczom ukazuje się ruina, w którą włożyłaś całe serce. Jedyne co masz przed oczami to jak najszybsza ucieczka.
Z oczywistego wracasz, gdzie do tej pory było twoje miejsce na ziemi. Może miejsce mniej przestrzenne, mniejsze metrażowo, może ma mniej udogodnień i nie jest na granicy centrum z śródmieściem, za to jest znane i bezpieczne. Czujesz rozczarowanie, czasem żal nad poświęconym czasem. Lub głęboką niesprawiedliwość. Ale wówczas przypomina Ci się dlaczego tak cenisz mieszkanie na uboczu, gdzie cisza, spokój i brak sąsiadów. Dlaczego tak dobrze Ci w przestrzeni, tyle, że nie tej mieszkalnej, a życiowej ogólnie, bo las i jezioro za oknem. Dlaczego tak chętnie sprzątasz te kilkadziesiąt metrów, bo przecież przy nadmiernej perfekcji sprzątanie wielkiego domu byłoby koszmarem. I uśmiechasz się znów. W końcu jesteś u siebie.
Każdą plamę na suficie można zamalować, każdy feler usunąć. Nie trzeba uciekać z domu. Po co? To nie jest sposób na odnalezienie spokoju. A czas? Nie jest stracony, zawsze jesteśmy bogatsze w nowe doświadczenia, jakiekolwiek by nie były.
OdpowiedzUsuńCzasem koszt remontu przewyższa wartość inwestycji. Niestety. Ale tak, to moje motto życiowe 'nie żałować nic'. Przecież nic tak nie uczy jak własne doświadczenia.
OdpowiedzUsuń