Dostałam silne, dwie pary ramion. Ramion, które były mi tak potrzebne, żeby móc oprzeć głowę i pozwolić sobie na kilka łez. Dostałam je na dwa dni. A płakać potrafię tylko w półmroku własnego mieszkania. Gdy wiem, że nikt na mnie nie patrzy. Gdy nie widzi idiotki, którą zostałam. Gdy sama się nie widzę. Przerażające.
przytulam...myślami, ale zawsze to coś
OdpowiedzUsuńDzięki - tak, zawsze to świadomość, że kto jest, komu można smarkać w mankiet, nawet jeśli tylko wirtualny.
OdpowiedzUsuń