Stałam nad piecem bijącym ciepłem od wspomnień. W palenisku płonęły kolejne strony mnie samej. Niewysłane i niewręczone listy; zapiski z najintymniejszych myśli; myśli ulotne; i te, które nigdy nie doczekały się kontynuacji. Paliłam mapy wspomnień - z miejsc zapomnianych, niezwiedzonych lub zwiedzonych pobieżnie. Ogień obejmował każde jedno wspomnienie i każdy tegoż zalążek. Z prochu powstałeś...
Spaliłam więc część siebie.
Za uporządkowanie Ciebie w moim życiu ciągle wziąć się nie potrafię. Wiem, sentymentalna ze mnie idiotka. Minęło tyle czasu, a ból nie jest mniejszy. Nie radzę sobie ze sobą.
Nie radzę sobie bez Ciebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz