- Nie chciałam płakać przez ciebie, więc udaję, że to przez życie -
Mam w sobie ogromną potrzebę sprzedania swoich myśli. I nie chodzi o wylanie siebie na kogoś. Chodzi o przelanie tych samo układających się zdań w głowie.
Zapomniałam już jak pachnie kartka papieru i atrament w ulubionym piórze. Zapomniałam też jak pachnie świeżo nakładana farba i jakie wrażenie jest, kiedy trzyma się w palcach węgiel czy pastele. Zapomniałam o tym, co kiedyś sprawiało mi przyjemność i dawało odprężenie.
Czy w związku z tym, że nie znajduję czasu i (chyba głównie) chęci na te drobne przyjemności, mogę nadal swobodnie powiedzieć, że jestem sobą?
Uzupełnieniem:
I właśnie pomyślałam, że tu też piszę tak trochę do szuflady.
właśnie sobie siedzę w tej szufladzie i nie narzekam
OdpowiedzUsuń