poniedziałek, 15 listopada 2010

...

- Nie chciałam płakać przez ciebie, więc udaję, że to przez życie -

Mam w sobie ogromną potrzebę sprzedania swoich myśli. I nie chodzi o wylanie siebie na kogoś. Chodzi o przelanie tych samo układających się zdań w głowie.
Zapomniałam już jak pachnie kartka papieru i atrament w ulubionym piórze. Zapomniałam też jak pachnie świeżo nakładana farba i jakie wrażenie jest, kiedy trzyma się w palcach węgiel czy pastele. Zapomniałam o tym, co kiedyś sprawiało mi przyjemność i dawało odprężenie.

Czy w związku z tym, że nie znajduję czasu i (chyba głównie) chęci na te drobne przyjemności, mogę nadal swobodnie powiedzieć, że jestem sobą?


Uzupełnieniem:
I właśnie pomyślałam, że tu też piszę tak trochę do szuflady.

1 komentarz: