Kocham moje sny. Są odzwierciedleniem stanu mojej psyche. Świadomie śnię rzadko. Każdy senny obraz jest więc przyjmowany z cichym błogosławieństwem.
Wczorajszy odbył się pod znakiem strzelaniny, krwi, adrenaliny i wiecznej ucieczki. Coś jak skrzyżowanie 'Resident Evil'a' z latami 30'tymi w Ameryce. Te lata 30'te to taka wisienka na torcie, do którego nie pasuje. Z miłości do prostego, klasycznego piękna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz