sobota, 20 listopada 2010

Z pustego w próżne

Noszę w sobie smutek i pustkę.
Włączyłam playlistę. Wylałam wiadro łez. Osiągnęłam własną nirwanę. Pustostan.
Jestem niczym bulimiczka. Zażeram emocje, by je wyrzygać.
Matka Boska Masochistyczna.

4 komentarze:

  1. Chcesz kotleta na pocieszenie? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Od razu mi lepiej :)
    Lepiej uważaj, bo będziesz musiała robić kotlety i omlety, jak już się pojawię ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kotlety.. omlety.. moze jeszcze rakiety? ;P
    J zrobi zupe pomidorowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ty mi za J. zupy nie obiecuj! Sama już mi obiecała ;) Ale Ty się też nie wywiniesz ;D
    Za rakiety grzecznie, acz stanowczo podziękuje ;)

    OdpowiedzUsuń