poniedziałek, 30 stycznia 2012

Przyśniło się

,że na cały mój świat z kawałkiem wszechświata napadł potwór. Ta czarna otchłań z płonącymi, fioletowymi oczami pożarła każde moje słowo, każdą myśl, wszystkie dobra materialne i doczesne, a także duszę. Zniknęły wszystkie domostwa, w których palono w kominku. Zniknęły małe, roześmiane dziewczynki pałaszujące lody i kobiety - te smutne, lecz dzielnie niosące swój krzyż. Zniknęły łzy równie łatwo jak uśmiech w popołudniowym, letnim słońcu. Zgasły świece, a zapachy wywiał huragan. Muzyka przestała grać i me uszy opanowała niezwykła cisza - raniąc po tysiąckroć bardziej niż wszystkie najsmutniejsze piosenki razem wzięte. Wszystkie szafy przepełnione niepotrzebną zbieraniną wspomnień i marzeń z czasów 'kiedyś' i o czasach 'gdy' gwałtownie zebrało tornado czarnej dziury. Te opatrzone napisem 'teraz' też przepadły. Wszystkie torty czekoladowe, pasty i risotta trafiły w nienasycony żołądek, który nigdy nie pęknie i nie zwróci. Obrazy tego świata zakodowane w mej pamięci wyparowały na kilka sekund nim ja sama przepadłam.
Nie było więc czasu na żal.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz